czwartek, 15 listopada 2012

3.

Pierdolona rzeczywistość. Odkąd uświadomiłam sobie, że to koniec wszystkiego, minęło ponad pół roku. Pierdolony czas. Mówi się, że czas leczy rany, a ja z każdym dniem czuję się coraz gorzej. Pierdolone zabobony. Nie potrafię już panować nad emocjami, ale staram się nie pokazywać tego publicznie. Wszyscy dalej myślą, że jest ok. Coraz częściej zamykam się w pokoju i wybucham płaczem. Nie umiem się cieszyć naprawdę. Pierdolone uczucia. Nie radzę sobie, ewidentnie mi tego brakuje. Boję się każdych kolejnych dni. Tego, jak będę się czuć jutro. Nic już nie jest takie samo. Pierdolony ból...

4 komentarze:

  1. Udawanie, że wszystko jest okej nie jest w porządku. Chociaż ja w sumie również miewam napady płaczu, które jednak na szczęście później przechodzą.


    Usuń weryfikację obrazkową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szczerze mówiąc wolę udawać, że jest mi dobrze, niż użalać się nad sobą na każdym kroku, widzieć te współczujące miny itd. Właśnie dlatego powstał ten blog.

      Usuń
    2. na ogół jestem pozytywnie nastawiona, ale jeśli czuję się żle - staram się to ukryć, wolę popłakać w samotności ;

      Usuń
  2. o to to! nie lubię rozmawiać z ludźmi o swoich problemach, wręcz nie potrafię. Wydaje mi się wtedy, że ich zadręczam. Dlatego to wszystko.

    OdpowiedzUsuń