środa, 30 stycznia 2013

11.

No to tak, od prawej : Marli, Edek, mua, Jasio, Pani I, Ania, Ania2, Magda :) Nie bez powodu. Miałam to ominąć w sumie, bo i tak dla mnie to jedno z najważniejszych "świąt" w roku, ale kiedy się dowiedziałam, że osoba, której będzie dotyczyła notka czeka codziennie na jakiś nowy post, stwierdziłam, że to będzie miłą niespodzianką.
Otóż dzisiaj mamy 30 stycznia - urodziny Pani I. Świętowaliśmy wczoraj, dzisiaj niestety nie mogliśmy, ale oczywiście i tak nie obyło się bez smsków, prawda, najwspanialsza? Nawiasem mówiąc, po naszej dzisiejszej rozmowie, do tej pory nie mogę powstrzymać łez. Naprawdę bardzo mnie to poruszyło. Więc może jeszcze raz...Odkąd się znamy, całkiem inaczej postrzegam wszystko dookoła, dużo szlachetniejszym człowiekiem teraz jestem. Ta nauka nie przyniosła tylko korzyści związanych z muzyką. Otworzenie oczu na to wszystko. Na to, jak mocno można pokochać; pokochać to miejsce, pokochać tych ludzi. Przecież miałam to wszystko jeszcze 5 lat wcześniej, ale to nigdy nie było tak wspaniałe i wyjątkowe. Tyle zmian przez ostatnie półtorej roku, wszystko stało się lepsze. Za tę potężną metamorfozę nie odpłacę się nigdy, ale zawsze masz moją pomoc w każdej sprawie. To zabawne, że dzwonimy do siebie nawet, kiedy coś nas zdenerwuje (czyli w moim przypadku czasem nawet 5 razy dziennie), żeby uspokoić się nawzajem :) 
Dużo miłości, każdy jej przecież potrzebuje. Zdrowia, bo to najważniejsze. Gwiazdki z nieba ogólnie, bo ona spełni te najskrytsze marzenia, te najgłębiej ukryte. Dziękuję naprawdę za to wszystko. Wiem, że po raz milionowy, ale moja wdzięczność za samą tę obecność nigdy się nie wyczerpie. Bardzo Panią kocham, Pani I <3 :)

niedziela, 27 stycznia 2013

10.



Nie no co tam, dobra jakość;) ale mniejsza o jakość, chciałam się podzielić moim największym w życiu skarbem, a raczej skarbami. 
1. Pani Iza - poznałam ją z początkiem września 2011, od razu wiedziałam, że jest wyjątkową osobą. Dopiero nieco później, kiedy złapałam z nią zajebisty kontakt, uświadomiłam sobie, że to najwspanialszy człowiek, jakiego kiedykolwiek mogłam spotkać. Jest dla mnie ogroooomnym wsparciem, mogę do niej przyjść z każdym problemem. Właściwie jest takim moim prywatnym psychologiem, za każdym razem, jak coś mnie gryzie, łapię za telefon i dzwonię do niej, ona robi dokładnie tak samo :) kocham ją strasznie mocno i tak właściwie to ona otworzyła mi oczy na muzykę, na to wszystko. Dzięki niej zaczęłam dostrzegać, jak to jest dla mnie ważne, jak kocham to miejsce i tych ludzi. Jest moim autorytetem i chciałabym chociaż w połowie być tak cudownym człowiekiem, jak ona :)
2. Marlena - tak, jak i u reszty, mam w niej ogromne wsparcie. Do tej pory pamiętam, co powiedziała mi w sierpniu : "wiesz, trochę Cię nie rozumiem. Tyle się nacierpiałaś przez tego idiotę i znowu do niego wracasz, który to już raz? 4? 5? ale co byś nie zrobiła, pamiętaj, że zawsze i wszędzie jestem z Tobą. Kocham Cię". Dzięki, misiu. Też Cię kocham <3 
3.Magda - trochę się różni od reszty na tym kolażu (uczniów oczywiście), bo jako jedyna nie jest absolwentką naszej szkoły, jednak to nie zmienia faktu, że przecież może nam być mniej bliska :) zawsze rozumie i pomoże, wesolutka, kochana Magda :)
4. Jasio, Johnson, Johny Grabo - różne określenia, każde do niego pasuje. Świetny kumpel, jak to Marlena mówi : "uwielbiam się do niego przytulać, on jest taki wysoki ;o". Jak się na niego patrzę, od razu mi się poprawia humor :)
5. Mateo - mój młodszy, starszy brat. Brat dlatego, że mamy to samo nazwisko (przypadek), młodszy, bo strasznie przypomina aktora, który grał główną rolę w "Kevin sam w domu", a Kevin nie miał młodszego rodzeństwa. Starszy dlatego, że naprawdę jest ode mnie 3 lata starszy. Główny aktor do wszystkich ról, świetnie też potrafi wcielić się w rolę kobiety, co już nam udowodnił dwukrotnie. Sam siebie nazwał "Jessica" :D 

6. Ola - jak widać na zdjęciu, modeleczka ;) cóż, czasem bywa troszkę dziwna, ale przez to jest wyjątkowa. Chodziła ze mną w podstawówce do klasy, wcześniej do przedszkola - stąd ją znam :)
7. Edek - znamy się już 7 lat, zawsze wszystko robiłyśmy razem. Obgadywanie wszystkich po kolei było chyba naszym ulubionym zajęciem :D jak uciekać z lekcji, to tylko z nią :)
8. Dawid - najbardziej charakterystyczne w jego wyglądzie są włosy. Na tym zdjęciu tego dobrze nie widać, ale ma świetną grzywę :3 świetna osobowość, taki pocieszny, również zawsze uśmiechnięty. Dobry chłopak z niego :)
9. Kuba (Ciastek) -  naprawdę świetny przyjaciel. Kibicuje mi w każdej sytuacji, tak samo, jak i ja jemu. Nie ma takiej chwili, żebym była przy nim smutna, nie pozwala mi na to. Cały czas mnie rozśmiesza. Czasem boję się jego cholernie głupich pomysłów, nigdy mnie nie zawiódł i wiem, że mogę na niego liczyć :)
10. Pani Aneta - kolejny wielki skarb, również zawsze mi pomaga. Każda nasza szczera rozmowa doprowadza mnie do płaczu, właśnie dlatego, że bardzo ich wszystkich kocham. Na wigilii szkolnej po rozmowie z nią po prostu wymiękłam, nie wytrzymałam. Dwa dni się zbierałam. Jestem strasznie sentymentalna, ale myślę, że po takich słowach nie tylko ja bym pękła :
"Wiesz maleńka, że bardzo Cię kocham, nie? Wiele bym dała by w dorosłym, prywatnym życiu mieć takich przyjaciół jak Ty, wy wszyscy". Piękne wnętrze, naprawdę.
11. Paulina - często mówiliśmy na nią Tycfejs, przez jej minę, którą właśnie zrobiła do tego zdjęcia. Nikt tak często perfekcyjnie "nie wie" i "nie umie", jak ona. Typowy życiowy nie ogar. Naprawdę za to bardzo sympatyczna osoba, stara się pomagać we wszystkim, jak tylko może :)
12. Musiałam jeszcze wstawić swoje zdjęcie, bo miało być 12 zdjęć. Przepraszam, mam nadzieje, że ekrany nie popękały :x

środa, 9 stycznia 2013

9.

Łzy wcale nie zawsze są oznaką słabości. W niektórych przypadkach potrafią pokazać, jak bardzo nam na czymś zależy. Mówi się, że gdy ukochana osoba płacze, automatycznie reagujemy smutkiem. To prawda, jednak ostatnio pewna cząstka mnie w głębi duszy była z tego powodu dumna. Tak, dumna, ale tylko dlatego, że płakał i jednocześnie wypowiadał słowa "Boję się, że mnie zostawisz. Proszę Cię, nie zostawiaj mnie!". To dało mi pewność, że tym razem się nie przejadę, że jemu też zależy, pomimo że od wczoraj znowu dzieli nas 1500 km. Jest wspaniały. Mniej-więcej 10 miesięcy temu w moim sercu pojawiła się dziura. Czarna, pusta dziura, która z każdym dniem robiła się coraz większa.. Aż do sierpnia, kiedy znowu pojawił się w moim życiu. Nie sprawił, że dziura znikła, ale potrafił zatrzymać jej rozwój. Jest, ale już nie rośnie. Jest cudowny. Nawet pisząc na głupim facebook'u sprawia, że się uśmiecham. Potrafi mnie podnieść na duchu prawie tak samo, jak Pani Iza i Pani Aneta (prawie..). Ma czarne włosy, jedno oko zielone, a drugie zielonobrązowe. Trochę skrzywiony, ale piękny nos i zarumienione policzki. Mówię mu "Pyszczku". Jest wyjątkowy. Przeważnie uśmiechnięty i zadowolony z życia, potrafi mnie rozbawić i równocześnie zdenerwować jak mało kto. Uwielbiam mu dokuczać i dogryzać. Jest wtedy tak słodko bezradny :) Nie jest jak Ci dresiarze spod bloku i nie jest też jak Ci "mężczyźni" w obcisłych, różowych rurkach. Silny, odważny, męski, często ponoszą go nerwy, jednak w niesamowity sposób pokazuje mi, jak bardzo mnie kocha i jak bardzo mu zależy, należy raczej do romantyków. Jest tylko mój. Do zobaczenia w kwietniu, Pyszczku <3! :)