środa, 9 stycznia 2013

9.

Łzy wcale nie zawsze są oznaką słabości. W niektórych przypadkach potrafią pokazać, jak bardzo nam na czymś zależy. Mówi się, że gdy ukochana osoba płacze, automatycznie reagujemy smutkiem. To prawda, jednak ostatnio pewna cząstka mnie w głębi duszy była z tego powodu dumna. Tak, dumna, ale tylko dlatego, że płakał i jednocześnie wypowiadał słowa "Boję się, że mnie zostawisz. Proszę Cię, nie zostawiaj mnie!". To dało mi pewność, że tym razem się nie przejadę, że jemu też zależy, pomimo że od wczoraj znowu dzieli nas 1500 km. Jest wspaniały. Mniej-więcej 10 miesięcy temu w moim sercu pojawiła się dziura. Czarna, pusta dziura, która z każdym dniem robiła się coraz większa.. Aż do sierpnia, kiedy znowu pojawił się w moim życiu. Nie sprawił, że dziura znikła, ale potrafił zatrzymać jej rozwój. Jest, ale już nie rośnie. Jest cudowny. Nawet pisząc na głupim facebook'u sprawia, że się uśmiecham. Potrafi mnie podnieść na duchu prawie tak samo, jak Pani Iza i Pani Aneta (prawie..). Ma czarne włosy, jedno oko zielone, a drugie zielonobrązowe. Trochę skrzywiony, ale piękny nos i zarumienione policzki. Mówię mu "Pyszczku". Jest wyjątkowy. Przeważnie uśmiechnięty i zadowolony z życia, potrafi mnie rozbawić i równocześnie zdenerwować jak mało kto. Uwielbiam mu dokuczać i dogryzać. Jest wtedy tak słodko bezradny :) Nie jest jak Ci dresiarze spod bloku i nie jest też jak Ci "mężczyźni" w obcisłych, różowych rurkach. Silny, odważny, męski, często ponoszą go nerwy, jednak w niesamowity sposób pokazuje mi, jak bardzo mnie kocha i jak bardzo mu zależy, należy raczej do romantyków. Jest tylko mój. Do zobaczenia w kwietniu, Pyszczku <3! :)

9 komentarzy: